loading

Tak, z jednej strony Eucharystii nic nie zastąpi. Kościół sam naucza, że jest ona „źródłem i szczytem” życia chrześcijańskiego. Źródłem – a więc czymś, bez czego nie można żyć. Szczytem – momentem kluczowym i docelowym. Co do tego nie ma dyskusji: celebracja Eucharystii jest centrum życia Kościoła! Ten sam dokument o liturgii dodaje jednak nieco dalej: „Życie duchowe nie wyczerpuje się w samej liturgii”. A zatem Eucharystia jest centrum, ale centrum nie jest wszystkim. Źródło jest konieczne, ale nie po to, by spędzić przy nim całe życie. Czerpiemy u źródła, aby iść dalej. Szukając Pana i prawdziwej wiary, a nie jedynie pobożności, musimy zejść głębiej!
      Tu pojawia się zasadnicze pytanie: dlaczego i dla kogo chcę uczestniczyć w Eucharystii? Aby dać na nie odpowiedź, przyjrzyjmy się najpierw temu, co właściwie dokonuje się w Eucharystii? W Wieczerniku Jezus powierzył swoim uczniom samego siebie w znaku chleba i wina. Biorąc te codzienne, proste dary, powiedział: „To jest Ciało moje […] to jest Krew moja”. I dodał: „To czyńcie na moją pamiątkę”. Kościół od tamtego momentu nieustannie celebruje Eucharystię – na pamiątkę Jezusa, w posłuszeństwie Jego słowom. Jednak to rytualne wypełnianie polecenia Pana może czasem uśpić serce. Łatwiej bywa spełnić liturgiczny obowiązek i czuć się usatysfakcjonowanym, ale czy o to chodziło Jezusowi?
      Pan wskazuje nie tylko na sam obrzęd. Dla Niego obrzęd wyraża miłość! Kiedy Jezus powiedział: „To jest Ciało moje za was wydane […] to jest Krew moja za was wylana”, wskazał na swoją miłość, której szczytem był krzyż. Mówiąc: „To czyńcie na moją pamiątkę”, nie ograniczył się do nakazu symbolicznego gestu, ale wezwał uczniów, aby czynili taką samą miłość, jaką On wyraził w tym geście.
      Tu właśnie kryje się sedno! W Ewangelii Jana ta myśl pojawia się inaczej. Podczas ostatniej wieczerzy Jezus mówi: „Jeżeli więc Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi, to i wyście powinni sobie nawzajem umywać nogi. Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem” (J 13, 15). Wydawać siebie, umywać nogi, służyć i kochać – to jest prawdziwe uczestnictwo w ofierze Jezusa. Celebracja eucharystyczna jest środkiem, dzięki któremu uczestniczymy w ofierze Jezusa po to, aby wraz z Nim kochać tak, jak On kocha.
      W chrześcijaństwie chodzi więc o ofiarowanie siebie w miłości, o pokonanie egoizmu, o odwrócenie spojrzenia od siebie ku drugiemu. Eucharystia ma nam w tym pomagać. Poważnym nadużyciem byłaby celebracja, która służyłaby jedynie osobistym korzyściom – nawet duchowym. Dopiero w kontekście życia wiarą wyrażającą się w miłości właściwie rozumiemy liturgię.
      Nasz udział w Eucharystii musimy widzieć tylko w takiej perspektywie. Chodzi o miłość konkretną, o miłość na wzór Jezusa, o miłość, która wyraża się w miłosierdziu do bliźnich. Pięknie pisał o tym św. Jan Chryzostom, ukazując jedność między liturgią a miłością bliźniego: „Chcesz uczcić Ciało Chrystusa? Nie pozwól, by było przedmiotem pogardy w Jego członkach, to jest w ubogich, pozbawionych okrycia. Nie oddawaj Mu czci tu, w kościele, przez jedwabne zasłony, podczas gdy na zewnątrz zaniedbujesz Go, gdy cierpi zimno i nagość… Jakiż pożytek może mieć Chrystus z tego, że stół ofiarny pełny jest złotych naczyń, jeśli potem umiera z głodu w osobie biedaka?”.

Rok liturgiczny

Comments are disabled.