Kościół rodzi się nie z naszych przemyślanych projektów ani strategicznych planów, lecz z nieprzewidywalnego działania Ducha. Uczniowie, rozproszeni przez prześladowania, docierają aż do Antiochii. Tam robią coś rewolucyjnego – głoszą Dobrą Nowinę nie tylko Żydom, ale także poganom, dzięki temu wielu z nich nawraca się do Pana. Właśnie tam, w tym kosmopolitycznym mieście, po raz pierwszy nazwano uczniów „chrześcijanami”. To
nie było sformalizowanie grupy ludzi ani rejestracja nowego stowarzyszenia. To było pokazanie ich stylu życia, który rzucał się w oczy. Byli silni wyjątkową relacją z Chrystusem. Nie przyszliśmy budować z Bogiem systemu. Jesteśmy tu dla Niego. Chcemy się z Nim związać w taki sposób, że już nic nas od Niego nie odłączy.




