W kolekcie prosimy Boga, by obdarzył nas „bojaźnią i miłością”. Jeśli idą one w parze, to możemy być spokojni, gdyż, jak pisze św. Jan w Pierwszym Liście: „[…] w miłości nie ma lęku, lecz doskonała miłość usuwa lęk, ponieważ lęk kojarzy się z karą. Ten zaś, kto się lęka, nie wydoskonalił się w miłości” (1 J 4, 18). Bojaźń nie oznacza tu strachu w sensie niewolniczym, lecz uczucie synowskie pełne czci i szacunku wobec świętości Boga. Dlatego bojaźń i miłość idą w parze. Im bardziej kocham, tym bardziej „lękam się”, aby nie urazić i nie zranić Tego, którego kocham. Nie bójmy się, że będziemy kochać za bardzo. Miarą miłości jest miłość bez miary. Mówiąc o miłości Imienia Bożego, mamy na myśli samego Boga. Już w Starym Testamencie pojęcie „Imię” równoznaczne było z Osobą Boga, którego Imienia nie wymawiano właśnie z powodu bojaźni. Bóg zaś odsunął od nas ów lęk, zbliżając się do nas najbardziej jak można – w Osobie Chrystusa.




