Słowa z aklamacji przed Ewangelią: „Jezus wziął na siebie nasze słabości i dźwigał nasze choroby” odsłaniają tajemnicę miłości Boga, który nie pozostaje obojętny wobec naszego cierpienia. Jezus nie patrzy na naszą kruchość z daleka – On ją bierze na siebie, nie jako obserwator, ale jako Ten, który współcierpi. Choroby i słabości w Biblii oznaczają nie tylko fizyczne dolegliwości, ale całą ludzką niemoc: grzech, lęk, złamane serce. Chrystus wchodzi w to wszystko, co nas przygniata, i niesie to razem z nami. Najpełniejszym znakiem tej prawdy jest krzyż. Tam Jezus przyjął ciężar całego zła i słabości, aby nas wyzwolić. Dziś nadal dźwiga nasze choroby – w sakramentach, w modlitwie Kościoła, w pocieszeniu, które daje przez swojego Ducha. Ta obietnica niesie nadzieję: nie jesteśmy sami ze swoją niemocą. Możemy przyjść do Jezusa z tym, co nas boli i przygniata, wiedząc, że On już to wziął na siebie i niesie razem z nami, aby nas uzdrowić i podnieść.




