Nie wystarczy patrzeć, trzeba jeszcze widzieć. Inaczej człowiek nie wie, z kim i z czym ma do czynienia. Nie zrozumie nic z tego, na co patrzy. Nie przekaże tego innym. Jak więc przechodzić od patrzenia do widzenia? Do widzenia nie tylko tego, co widać. Do docierania do tego, co niewidoczne dla oczu, a co kryje wnętrze człowieka.
W trzecią niedzielę Adwentu Jezus daje nam lekcję tej sztuki na przykładzie osoby św. Jana Chrzciciela.
Odradza nam patrzenie na człowieka przez pryzmat jego zmiennych poglądów, postaw, nastrojów – „trzcina kołysząca się na wietrze”. Jezus nie radzi także patrzeć na człowieka od strony jego wyglądu, ubioru, środowiska, w którym żyje – „człowiek w miękkie szaty ubrany”. Oto w domach królewskich są ci, którzy miękkie szaty noszą.
Człowieka można zobaczyć w całej prawdzie dopiero wtedy, gdy dostrzeżemy to, co w nim jest z Boga. Gdy zobaczymy w człowieku obraz Boga i usłyszymy Jego głos. Proroka, nawet więcej niż proroka.
a prawda odnosi się do każdego z nas. Takiego spojrzenia na człowieka uczy Jezus. Bo każdy człowiek jest powołany do tego, by być Bożym głosem w tym świecie i Jego obrazem. Tego przede wszystkim winniśmy szukać w człowieku i tego od niego oczekiwać. A winniśmy tego szukać w wielkiej cierpliwości, gdyż Bóg objawia się w nas przez wszystkie wydarzenia życia i jego koleje. Pan jest blisko, bardzo blisko nas.
Dlatego bierzemy sobie do serca wezwanie trzeciej niedzieli Adwentu: Radujcie się zawsze w Panu, raz jeszcze powiadam: radujcie się! Pan jest blisko.
Ks. Marian Duda
Refleksje na dziś pochodzą z Biuletynu liturgicznego „Dzień Pański„.
Prenumeratę biuletynu można zamówić pod adresem: Prenumerata – Dzień Pański





