Nie zawsze umiem rozpoznać, kto puka do moich drzwi. Boję się, że to kłopotliwy gość lub po prostu natręt. Najlepiej by było wywinąć się kłamstewkiem: „nie ma mnie w domu”. A to może być ktoś, kto ma dla mnie radosną wiadomość. Ktoś, na kogo od lat czekałem. A to może pukać… sam Bóg w tym, kto stanie w progu mojego domu.
Święty Józef nie wiedział, kto tak naprawdę pukał do drzwi jego serca, gdy zastanawiał się, a nawet już postanowił, aby brzemienną Maryję oddalić potajemnie. Nie chciał źle, wręcz przeciwnie, chciał jak najlepiej dla swojej Małżonki, Maryi. Nie chciał narazić Jej na zniesławienie. Lecz w tym wszystkim, chociaż był człowiekiem sprawiedliwym, działał na własną rękę. Według własnych możliwości poznawczych, według najlepszych odruchów swojego serca.
Lecz w tej po ludzku poprawnej kalkulacji Józef nie wziął pod uwagę racji Boga. W końcu Bóg upomniał się o swoje miejsce przy podejmowaniu ludzkich wyborów. I objawił mu Boskie rozwiązanie, które Józef przyjął z zaufaniem: Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów. I wszystko stało się jasne. „Miłość mi wszystko wyjaśniła, Miłość wszystko rozwiązała” (Jan Paweł II). Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie.
I prosta rada adwentowa: Zmień myśelenie po swojemu na myślenie po Bożemu, wtedy spełnisz Bożą wolę, będziesz miał szczęśliwą dolę.
Ks. Marian Duda
Refleksje na dziś pochodzą z Biuletynu liturgicznego „Dzień Pański„.
Prenumeratę biuletynu można zamówić pod adresem: Prenumerata – Dzień Pański





