Wszyscy wiedzą, że ciemność to brak światła. Brak światła ma jednak swoje znaczące konsekwencje. Otóż w ciemności widzimy (może bardziej czujemy) tylko siebie. Dopiero w światłości możemy zobaczyć innych. Stąd możemy wyciągnąć prosty wniosek: światłość jest warunkiem miłości. Żyjąc w ciemności, możesz kochać jedynie samego siebie.
Już prorok Izajasz wskazuje źródło światła. Nie jest nim człowiek, nie jest nim ludzki rozum. Źródłem światła jest chwała Pańska, [która] rozbłyska nad tobą. Przyjęte przez ciebie Boże światło sprawia, że sam zaczynasz być światłem dla innych, że pójdą narody do twojego światła, a sam promienieć będziesz.
Trzeba tylko jednego: odnaleźć światło i pójść za nim. Oto mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy, aby oddać pokłon nowonarodzonemu Królowi żydowskiemu, gdyż ujrzeli Jego gwiazdę na Wschodzie. Ujrzeli, przyjęli i ruszyli w drogę. Światło porusza, ożywia, nie pozwala na stagnację, otępienie, lenistwo. Światło zmusza do poszukiwania prawdy. Światło Boga kieruje zawsze ku Niemu – pociąga duszę na drogę spotkania z miłością, prowadzi na drogę świętości.
Dlatego św. Paweł pisze: przez objawienie oznajmiona mi została ta tajemnica. Herod żyjący w ciemności nie mógł rozpoznać Nowonarodzonej Tajemnicy. Miłość do samego siebie nakazywała mu niszczyć wszystko, co jej zagrażało. Ludzie ciemności wpatrzeni w siebie żyją w nienawiści do innych, ludzie światła żyją zawsze w miłości. Jezus kiedyś powiedział, że po owocach rozpoznajemy… Nienawiść jest owocem ciemności.
Ks. Grzegorz Klimkiewicz
Refleksje na dziś pochodzą z Biuletynu liturgicznego „Dzień Pański„.
Prenumeratę biuletynu można zamówić pod adresem: Prenumerata – Dzień Pański





