loading

Ostatnia niedziela października jest dniem, w którym wspomina się w większości kościołów (z wyjątkiem katedr) dzień ich poświęcenia. Liturgia tego dnia proponuje kilka zestawów czytań biblijnych – do wyboru. Zatrzymamy się nad jednym z nich.
      Jest to opis wydarzenia z okolic Cezarei Filipowej, podczas którego Piotr otrzymał od Jezusa obietnicę prymatu – szczególnej posługi w Kościele. Wówczas Chrystus powiedział do apostoła: „Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr, czyli Skała, i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą” (Mt 16, 17-18).
      Słowa te w pewien sposób weryfikują nasze ludzkie myślenie o Kościele. Najpierw zwracają uwagę na fakt, że Piotr nie otrzymał tej obietnicy ze względu na własne zasługi czy szczególną doskonałość. Sam Jezus mówi mu, że wiara, którą wyznał, jest darem Ojca, a nie jego osobistą zdobyczą. Prawda o Piotrze, wybranym nie z powodu jego ludzkich zasług, objawi się jeszcze wyraźniej wtedy, kiedy opuści swojego Pana, a potem trzykrotnie się Go zaprze.
      Ale jednak właśnie na takim Piotrze – kruchym i słabym – Pan postanowił zbudować swój Kościół. Kościół oparty na Piotrze będzie nosił w sobie podobne cechy: będzie kruchy, zmagający się z ludzkimi ograniczeniami i słabościami. Jezus nie zapragnął Kościoła doskonałych nadludzi ani wspaniale funkcjonującej korporacji. Przeciwnie – wybierając Piotra na opokę swojego Kościoła, pokazuje, że jest w nim miejsce dla wszystkich, którzy doświadczają własnego grzechu, słabości, kruchości i nieporadności.
      W tym wszystkim najważniejsze jest jednak to, co mówi Jezus: „zbuduję Kościół mój”. To jest JEGO Kościół. Tak jak umiłował Piotra i spojrzał na niego miłosierdziem, kiedy ten się go zapierał, tak samo umiłował tę kruchą wspólnotę grzeszników, którą tworzymy. To w swoim Kościele Chrystus osobiście podnosi człowieka, leczy jego rany, odpuszcza grzechy, obdarza nadzieją i karmi swoim Ciałem. Kościół należy do Jezusa. To On jest w nim obecny i nieustannie się o niego troszczy.
      Bez Jezusa nie da się zrozumieć Kościoła, zaakceptować go, ani pokochać. Dopiero świadomość, że jest to Jego Kościół i że On nieustannie pozostaje w nim obecny, pozwala spojrzeć inaczej, głębiej i więcej dostrzec. Jesteśmy Jego ludem – słabym i grzesznym. Ale jesteśmy również ludem, w którym On ma upodobanie. Ludem, który On pokochał Boską miłością – wbrew logice tego świata.

Rok liturgiczny

Comments are disabled.