Ten, kto uczestniczy w celebracji sakramentu chrztu, spontanicznie przypomina sobie moment swoich narodzin do wiary. Chrzest nie powinien być prywatną celebracją, ale świętem wspólnoty lokalnego Kościoła. Każde miejsce jego sprawowania podkreśla, jak ważnym jest procesem, dzięki któremu weszliśmy do społeczności świętych. Gdy jesteśmy świadomi roli baptysterium jako obiektu, w którym następowało włączenie nowych członków do wspólnoty Kościoła przez kąpiel odrodzenia, bardziej zrozumiała staje się tradycja lokalizowania chrzcielnicy właśnie przy wejściu do świątyni bądź w pobliżu, w specjalnie urządzonej do tego celu kaplicy. Jeśli nawet w bardziej nam współczesnych czasach znalazła się ona bliżej prezbiterium albo wręcz weszła w jego obręb, to przy wejściach do kościołów pozostaje po dziś dzień duchowa spadkobierczyni chrzcielnicy.
Kropielnica, bo o niej tu mowa, to naczynie na pobłogosławioną wodę, znajdujące się niemal przy każdym wejściu do świątyni. Mimo iż nie wszędzie mamy szansę spojrzeć na chrzcielnicę i przywołać w pamięci nasz chrzest, który włączył nas w życie Kościoła, to jednak obecność kropielnicy przypomina nam moment naszego odrodzenia. Podobnie jak chrzcielnica, kropielnica jest symbolem źródła wytryskującego ku nowemu życiu. Służy więc odnowie.
Kropielnice są też kontynuacją fontann lokalizowanych niegdyś w atriach, czyli ogrodach przed kościołami, które służyły do małej ablucji, to jest fizycznego, ale i duchowego obmycia i oczyszczenia. Ci, którzy wchodzili do kościoła, aby medytować i trwać przed Panem, obmywali swoje twarze i dłonie, żeby je rozluźnić i móc wznosić do Stwórcy w czystości serca. Dziś zdaje się, że kropielnica służy właśnie temu, aby dokonać osobistego egzorcyzmu, odpędzenia szatana, kiedy chcemy się uwolnić od jego wpływów, wchodząc do miejsca świętego. Uczynienie z wiarą znaku krzyża pobłogosławioną wodą ma przecież moc gładzenia grzechów lekkich.
Zarówno kropielnica, jak i chrzcielnica, będące naczyniami na wodę, przypominają o wodach opisanych przy stworzeniu świata, nad którymi unosił się Duch Boży (por. Rdz 1, 2). W historii rozwoju sztuki sakralnej, jeśli kropielnica była wolnostojąca, przyjmowała kształt okręgu (symbolizującego doskonałość), ośmioboku (nowość dnia zmartwychwstania) czy sześcioboku (dzień stworzenia człowieka, ale i śmierci Chrystusa). Ulokowana przy ścianie często przybierała postać muszli –uniwersalnego symbolu łona, które nas zrodziło. Przywoływała w ten sposób moc stwórczą Boga pośród mrocznej otchłani morskich wód. Starożytni uważali, że rodząca się w muszli perła brała swój początek w momencie uderzenia pioruna, który przenikał wody, docierając do wnętrza małż. Obraz ten, posiłkujący się znakiem wody i ognia – dwóch materii sakramentalnych – odwołuje się do narodzin Chrystusa w sercach wierzących podczas chrztu. Zbawiciel jawi się w nim jako ogień rozpalający tych, którzy przyjmują chrzest z wody i Ducha Świętego. Kto posiada perłę życia Bożego – istny klejnot – nosi w sobie światło Chrystusa i wraz z nim żyje i króluje w wieczności.




