Po przekroczeniu progów kościoła, zanim dotrzemy przed ołtarz stanowiący bijące serce każdej świątyni chrześcijańskiej, musimy przemierzyć jej nawę. Termin „nawa” wywodzi się z języka łacińskiego (navis) i oznacza łódź lub okręt.
Nazwa ta może mieć swoje źródło w architektonicznej strukturze sufitu. W kościołach epoki romanizmu i gotyku, jeśli nie stosowano kamiennych sklepień, bardzo często sufit tworzyła drewniana konstrukcja nośna, której nadawano kształt przypominający odwrócony kadłub łodzi. Skoro takie rozwiązanie pojawiało się głównie w architekturze sakralnej, nie jest wykluczone, że był to zabieg celowy – mający skojarzyć wnętrze świątyni z łodzią, z której Jezus nauczał tłumy (por. Łk 5, 3), a nawet z łodzią–Kościołem, czyli Łodzią Piotrową – w nawiązaniu do tej prowadzonej przez św. Piotra podczas burzy na jeziorze (por. Mt 8, 23-27; Mt 14, 24-34).
W wielu kulturach życie ludzkie było porównywane do podróży statkiem – do żeglugi po różnego rodzaju akwenach wodnych, gdzie wzburzone wody symbolizowały trudne sytuacje życiowe. Nic więc dziwnego, że skoro cała bryła kościoła miała uświadamiać wiernym ich tożsamość – bycie Kościołem, to również architektura musiała wizualizować tę duchową prawdę. Święty Bonifacy już w VIII wieku pisał: Kościół jest jakby wielką łodzią płynącą po morzu tego świata. Gdy uderzają weń liczne fale doświadczeń, nie wolno jej porzucać; trzeba natomiast kierować. Ojcowie Kościoła często wskazywali Arkę Noego jako biblijny symbol Kościoła, który przyjmuje wszystkich na swój pokład. W ten sposób staje się miejscem schronienia i ocalenia, w którym Bóg ratuje człowieka przed życiowymi burzami i kataklizmami.
Skoro nawa główna nawiązuje do łodzi, wskazuje również na cel tej wędrówki – dotarcie do „portu zbawienia”, który w architekturze kościoła symbolizuje sanktuarium, zlokalizowane u podnóża absydy wieńczącej świątynię. Nawa główna przypomina zatem
o drodze do ołtarza Bożego (Ps 43, 4). Jest znakiem pielgrzymki, którą Lud Boży jest powołany podjąć, aby dotrzeć do domu swojego Pana (por. Ps 84).
Nawa staje się dla chrześcijan miejscem doświadczania Bożej obecności, ale także jej poszukiwania. To tutaj, gromadząc się z innymi wiernymi, przeżywają oni wspólnie to, co ich spotyka – dzieląc radości i cierpienia. To przestrzeń, która ukazuje, że w drodze do wieczności nikt nie jest sam – towarzyszą nam ci, którzy są obok, ale również ci, którzy byli przed nami.
Ikonografia nawy głównej miała za zadanie ukazać, że Bóg – tak jak działał w przeszłości – tak samo działa dziś i będzie działać w przyszłości. Sceny przedstawiane na ścianach świątyni miały w układzie zstępującym ukazywać, że ci, którzy dziś gromadzą się w kościelnej nawie (a od XVI wieku również zasiadają w ustawionych tam ławkach), są kontynuatorami historii zbawienia. Pod przęsłami kamiennych sklepień lub stropami drewnianych belek umieszczano obrazy kolejnych dni stworzenia świata z Księgi Rodzaju, następnie sceny z życia Patriarchów i Proroków. Kolejny poziom przedstawiał czasy mesjańskie – życie Chrystusa pośród ludzi. Jezus, przechodząc ścieżkami Judei i Galilei, nauczał, uzdrawiał, wskrzeszał, przebaczał i podnosił na duchu. Dzięki tym przedstawieniom wierni mogli rozpoznać Jego obecność i działanie również w swojej codzienności.
Jeśli było wystarczająco dużo miejsca, najniższe partie ścian zdobiły sceny z życia świętych. To oni, będąc naszymi poprzednikami w wierze, dawali przykład, jak realizować wolę Bożą w swoim życiu. W przypadku braku miejsca, ich wizerunki przenoszono do naw bocznych.




