Chętnie włączamy się w różne zorganizowane akcje, a jeszcze bardziej w spontaniczne, mające w sobie świeżość oddolnego autentyzmu. Gdy dzieje się coś, co uderza w jakąś grupę społeczną czy poszczególne osoby, mobilizujemy się i stać nas wtedy nawet na wielkie wyrzeczenia i wspaniałomyślne gesty. Należy jednak zadać sobie pytanie, na ile wystarcza nam tego entuzjazmu i rodzącego się z niego heroizmu? By wytrwać w służbie Bogu i ludziom, potrzebujemy Bożego wsparcia, Jego łaski. Ta łaska to nie jednorazowa dawka środka mobilizującego, ale nieustanna pomoc. Życie chrześcijańskie nie jest bowiem oparte na wydarzeniach, akcjach, zrywach, ale na wytrwałości oraz cierpliwym rozeznawaniu i pełnieniu woli Boga




