Każdy człowiek doświadcza swojej grzeszności i słabości w walce z nią. Tę ludzką kondycję trafnie opisują słowa kolekty: od dawna przygniata nas jarzmo grzechu (por. kolekta). I choć sami nie jesteśmy w stanie zmierzyć się z tym problemem i rozwiązać go, to jednak nie jesteśmy zupełnie bezradni. Z pomocą przychodzi nam sam Bóg, który posyła nam swego Syna. On, niczym ratownik, zstępuje na ziemię, aby nas wyzwolić
z sideł zła i grzechu, a następnie wprowadzić bezpiecznie do nieba. Jego narodzenie w ludzkim ciele wyzwala nas – dostępujemy odpuszczenia grzechów ze względu na Jego imię (1 J 2, 12). Obyśmy tylko chcieli mocno uchwycić się tej wyciągniętej ku nam ręki Zbawiciela i nigdy jej nie puścić.




