Grzechy się leczy! Jest na to lekarstwo! Na miejsce słowa „grzech” wstawmy „raka” – byłaby to sensacja. Nobel z medycyny murowany. A czy istnienie lekarstwa na najbardziej śmiertelną chorobę – grzech – bardzo nas przejmuje? Czy cieszymy się nim i czy chcemy je stosować? Chyba nie jest to radość żywiołowa i wyrażana spontanicznie. Jest ona wprost proporcjonalna do pokory, z jaką przyznajemy się do naszych przewinień, oraz do rzetelności naszego rachunku sumienia. Bóg w swym miłosierdziu daje nam tak wiele, nie oznacza to jednak, że korzystamy z tego, co On nam daje, ponieważ przyjęcie Jego darów wymaga pokory, a ta przychodzi nam z trudem




