Dzisiaj bardzo brakuje nam osobowych relacji. Nawet w rodzinach najbliżsi są sobie dalecy, a czasem wręcz obcy. Liczy się tylko pogoń za sukcesem, bogactwem i awansem – liczy się „wyścig szczurów”. Drugi człowiek jest ważny tylko na tyle, na ile jest nam potrzebny. A co by się stało, gdybyśmy na chwilę o tym zapomnieli i zwrócili się ku drugiemu człowiekowi, np. zaprosili go na spacer. Wspólny spacer ma tajemniczą moc: tworzy relacje osobowe. To nie tylko towarzyszenie drugiej osobie, ale dialog i wspólna droga. Droga, która może przerodzić się w najgłębszą więź – czasem nawet na całe życie.
Jak piękna jest Ewangelia o uczniach zdążających do Emaus. Są smutni i zatroskani, ale przede wszystkim zawiedzeni: „A my spodziewaliśmy się…”. I wtedy „sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi”. Rozpoczęła się rozmowa i nawiązywanie relacji – nie z anonimowym towarzyszem drogi (nie poznali Go), ale z Jezusem, którego słuchali. Ten, który cierpiał, był ukrzyżowany i zmartwychwstał, coraz bardziej stawał się dla nich Mesjaszem, coraz bardziej „pałało w nich serce, kiedy Pisma im wyjaśniał”.
Potrzeba było jednak jeszcze jednego. Zawiązywanie relacji odbywało się w drodze, ale rozpoznanie dokonało się przy stole, podczas posiłku. Stało się to w akcie miłości – w dzieleniu chleba. Bo tylko miłość otwiera oczy na potrzeby drugiego człowieka. Tylko miłość przynagla nas, abyśmy „w tej samej godzinie wybrali się i wrócili do Jeruzalem”.
Droga do Emaus prowadzi zatem nie tylko do nawiązania relacji z Jezusem, ale także do rozpoznania w Nim obiecanego Zbawiciela świata – do wiary żywej i osobowej.
ks. Grzegorz Klimkiewicz
Refleksje na dziś pochodzą z Biuletynu liturgicznego „Dzień Pański„.
Prenumeratę biuletynu można zamówić pod adresem: Prenumerata – Dzień Pański





